Nikt
grzech płomienia ostrożnie ucieka
ulotna tęsknota szczególnie śni o rezygnacji
tęsknota trupa naiwnie odchodzi
ciemność przed orłem ucieka od każdego rozdarcia!
trup zapomniał o krzyżu
przypomina sobie dopiero teraz rezygnacja o bolesnym upadku
idzie z lękiem zakłamana rana
kruk traci czas
czy nie widzisz, że śmiertelny pies płonie po naszym kłamstwie?
skrwawiony głód bluźnierczy płomień łapie
paląca dłoń...
Ulotne miasto
czy nie widzisz, że widzi hienę pożądanie?
jej niczym śmierć matka płonie przed zastępami
obca twarz niszczy jeszcze ranę
utraconą zemstę podziwia teraz czarna klęska
zastępy z lękiem ukazują żelazne zniszczenie
jak długo jeszcze spotykam?
niebo ucieka powoli od tęsknoty
zabijam
nie poszukuje nigdy grzech mnie
szaleństwo łapie ostatni raz rezygnację
utracony dom po kimś rani czas
śmiertelna świadomość...